| ARCHIWUM PRASOWE |
| Dariusz Sztylka: Żal straconej szansy. |
Piłka nożna. - Mogliśmy się przygotowywać do sezonu w pierwszej lidze, a tak dalej gramy w drugiej. Pozostaje nam w tym sezonie walczyć o awans - opowiada Dariusz Sztylka, kapitan Śląska.
Mariusz Wiśniewski: Piłkarze Śląska są jeszcze na wakacjach, ale chyba interesujecie się zmianami, do jakich w ostatnim czasie doszło w klubie?
Dariusz Sztylka: Oczywiście. Czytamy prasę, śledzimy informacje w internecie i jesteśmy na bieżąco z tym, co się dzieje w klubie. A przynajmniej ja jestem, bo przecież nie mogę mówić za wszystkich.
I jak Pan odbiera zmiany, które zaszły?
Już od dawna się o nich mówiło i były one do przewidzenia. Wiedzieliśmy, że trenerem ma zostać Ryszard Tarasiewicz i nie jest to zaskoczeniem. Podobnie z przejęciem klubu przez miasto. Można powiedzieć, że byliśmy na to przygotowani.
Rozmawialiście w zespole o zmianie trenera?
Właściwie nie. Wiedzieliśmy, że takie coś może nastąpić i raczej nastąpi, ale nie było o tym rozmów. A co kto myśli, trudno mi powiedzieć? Każdy pewnie ma swoje przemyślenia na ten temat.
Jak Pan odbiera zmianę Jana Żurka na Ryszarda Tarasiewicza?
Złego słowa o trenerze Żurku nie mogę powiedzieć. Podobnie zresztą jak o trenerze Tarasiewiczu. Za trenera Tarasiewicza miałem chyba najlepszy okres w Śląsku i liczę, że teraz będzie podobnie, a może nawet jeszcze lepiej. Liczę też, że atmosfera w zespole będzie tak dobra jak za pierwszym razem, kiedy on był szkoleniowcem. Ale współpracę z trenerem Żurkiem też będę miło wspominał.
Trener Jan Żurek pożegnał się już z zespołem?
Jeszcze nie. Ma umowę do końca czerwca i sądzę, że pojawi się jeszcze w klubie i będzie okazja się pożegnać.
Inne drużyny już trenują, a Wy odpoczywacie. Nie będzie za mało czasu na przygotowanie się do nowego sezonu?
Sądzę, że nie. Jeżeli wszystko będzie odpowiednio zorganizowane - obóz, sparingi - to zdążymy się przygotować do sezonu. Nie ma obaw. Odpoczynek był nam bardzo potrzebny. Po długim sezonie czuliśmy zmęczenie fizyczne, ale może jeszcze bardziej psychiczne. Nie ma co ukrywać, że nie był to dla nas udany sezon i musieliśmy odpocząć od siebie, treningów i w ogóle od futbolu.
Wiecie, z kim będziecie grali sparingi i gdzie pojedziecie na obóz?
Nie. Ale mam nadzieję, że już wszystko jest poumawiane i zaplanowane. Pewnie się dowiemy na pierwszym treningu.
Może się jednak okazać, że nie jest. Wtedy sytuacja będzie przypominała tę sprzed roku, kiedy w klubie przed sezonem była wielka improwizacja.
To wykluczone, aby sytuacja sprzed roku się powtórzyła. Wtedy pojechaliśmy na obóz bez trenera, a teraz trener już jest. Jestem przekonany, że plan przygotowań też jest gotowy. Poza tym jesteśmy już zupełnie inną drużyną niż rok temu i na pewno tak nieudana runda jesienna, jak w poprzednim sezonie, nam się teraz nie przydarzy.
Jest szansa, aby Śląsk włączył się do walki o awans do ekstraklasy już w nadchodzącym sezonie?
Na pewno liga będzie silniejsza niż w ostatnim sezonie. Poza tym że są silni spadkowicze, to jeszcze zespoły, które awansowały, na przykład GKS Katowice czy GKS Jastrzębie, wydają się być silniejsze niż te, które weszły do II ligi rok temu. Liga będzie na pewno przez to też barwniejsza. Ale nie powinniśmy na to zwracać uwagi i jeżeli będzie okazja, to musimy walczyć o awans już teraz. Bo o co innego mamy walczyć? Śląsk musi się bić o ekstraklasę, zwłaszcza że zespół mamy naprawdę silny.
Nie szkoda straconej szansy na awans w zakończonym sezonie? Taka Polonia Bytom wcale nie była aż tak mocna, a jednak teraz zagra w ekstraklasie.
Możemy sami sobie pluć w brodę, bo okazja na awans rzeczywiście była duża. Chyba jeszcze lepsza niż rok wcześniej, kiedy niewiele nam zabrakło, aby zagrać w barażach. Zabrakło nam punktów z meczów wyjazdowych. Graliśmy na wyjazdach katastrofalnie i to zaważyło. Szkoda, naprawdę szkoda, bo w tym roku nie będzie już tak łatwo. Mogliśmy się przygotowywać do sezonu w pierwszej lidze, a tak dalej gramy w drugiej. Pozostaje nam w tym sezonie walczyć o awans.
Ze względu na aferę korupcyjną może w nadchodzącym sezonie znowu się okazać, że awansuje więcej drużyn niż początkowo ustalono.
Takiego scenariusz nie można wykluczyć, jednak to tylko teoretyczne rozważania. Na razie awansują dwie pierwsze drużyny, a trzecia zagra w barażach, i dlatego powinniśmy mierzyć w pierwszą trójkę.
Miasto powoli przejmuje Śląsk, ale kibice mogą czuć rozczarowanie, że w klubie poza zmianą prezesa i trenera wielkich zmian nie widać.
Dla klubu to bardzo dobra sprawa, że miasto się angażuje. Także dla nas, piłkarzy. Chociaż akurat ani za prezesa Ptaka, ani Mazura nie mieliśmy powodów do narzekań. Jest jednak szansa, że jak miasto się zaangażowało, to poprawi się baza treningowa i cała infrastruktura. Jak nie w tym sezonie, to w następnym awansujemy i powoli zaczniemy piąć się w górę. Kibice muszą się uzbroić jednak w cierpliwość, bo z dnia na dzień nic się nie zbuduje.
Mariusz Wiśniewski
(źródło: http://www.gazeta.pl)
|
|
| |
|
|
|