| ARCHIWUM PRASOWE |
| Po dramatycznym meczu Turów przegrał z Prokomem. |
Koszykówka. Niesamowity mecz w Sopocie. BOT Turów przegrał z Prokomem po dogrywce zaledwie jednym punktem. W kluczowym momencie dwóch rzutów wolnych nie trafił środkowy Turowa Dragisa Drobnajk.
Prokom gra świetnie w ataku, ale my mamy takie możliwości, że możemy ich zatrzymać - zapowiadał przed meczem trener BOT Turowa Saso Filipovski.
Do przerwy jego zawodnicy grali świetnie. Goście nie tylko podjęli wyrównaną walkę z sopocianami, ale były momenty, gdy przewaga zgorzeleckiego zespołu sięgała sześciu punktów. To oczywiście zasługa kapitalnej defensywy, ale także bardzo dobrej gry w ofensywie. BOT Turów świetnie grał z kontrataku, który napędzał świetnie dysponowany Andres Rodriguez. To dzięki jego znakomitej grze w obronie (aż pięć przechwytów do przerwy!) zgorzeleccy koszykarze mogli zdobywać łatwe punkty po szybkim ataku. Sam Rodriguez był równie skuteczny. Przez pierwszych dwadzieścia minut zdobył 9 punktów i był najskuteczniejszym graczem Turowa.
I gdyby gra Prokomu zależała tylko od graczy obwodowych, to zapewne goście spokojnie kontrolowaliby mecz. Jednak bohaterami mistrzów Polski w pierwszej połowie byli gracze podkoszowi. Najpierw Huseyin Besok ogrywał pod koszem Roberta Witka, a później jego zmiennik Michael Andersen dał lekcję koszykówki rezerwowemu centrowi BOT Turowa Lance'owi Williamowi. Duet podkoszowych graczy Prokomu do przerwy zdobył aż 18 na 32 punkty drużyny.
Przez pierwszych dwadzieścia minut mecz był bardzo wyrównany. Poza kilkoma fragmentami niewielkiej przewagi gości trwała walka kosz za kosz. W pierwszych dziesięciu minutach gracze obu drużyn zaprezentowali koszykówkę na bardzo dobrym poziomie w ataku. Dopiero w drugiej części tempo gry nieco osiadło, gdyż goście grali to, co przez cały sezon - czyli wolne, ustawiane akcje.
Turów miał problemy w ataku, ale skończyły się one tuż po przerwie, gdy na parkiet powrócił Thomas Kelati. Supersnajper Turowa w tej części meczu zdobył aż 13 punktów, popisując się aż trzema rzutami za trzy punkty. To dzięki jego fenomenalnej grze BOT Turów odskoczył w trzeciej części meczu na osiem punktów. Prokom jednak szybko zmniejszył dystans, wrócił do gry, bo tym razem świetną zmianę dał Filip Dylewicz (7 punktów w trzeciej kwarcie). Prokom dominował w grze pod tablicami, ale wciąż przegrywał kilkoma punktami. Dodatkowo w trzeciej kwarcie trener Eugeniusz Kijowski zmuszony był posadzić na ławce Donatasa Slaninę, który w 23. minucie złapał czwarty faul.
Litwin wrócił na parkiet na początku czwartej kwarty, ale do końca regulaminowego czasu gry nie zdobył ani jednego punktu. Świetnie grał za to Christian Dalmau, ale jego rzut na sekundę przed końcem regulaminowego czasu gry był niecelny.
Wszystko rozstrzygnęło się w dogrywce. Początkowo dominowali w niej gospodarze, którzy prowadzili już dziewięcioma punktami. Turów wrócił do gry, Rodriguez na kilka sekund przed końcem zmniejszył dystans do jednego punktu, ale zaraz później dwa razy z linii rzutów wolnych chybił Dragisa Drobnjak Drobniak pierwszy mecz zakończyl się minimalnym zwycięstwem Prokomu
Prokom Sopot - Turów Zgorzelec 78:77
Kwarty: 16:20, 16:12, 19:23, 17:13, dogrywka - 10:9.
Prokom: Slanina 10, Dalmau 14 (1), Hukic 4 (1), Besok 12, Wójcik 9 (1) oraz Pacesas 0, Andersen 17, Nordgaard 2, Dylewicz 10 (2), Masiulis 0.
Turów: Drobnjak 8, Rodriguez 22 (1), Witka 1, Kelati 23 (4), Petrovic 6 oraz Koszarek 0, Roszyk 0, Williams 2, Ljubotina 13 (2).
DK
(źródło: http://www.gazeta.pl)
|
|
| |
|
|
|