| ARCHIWUM PRASOWE |
| Po wrocławskim Grand Prix: Nawet niebo zapłakało. |
Żużel. To był wieczór rozczarowań. Jeszcze nigdy w historii wrocławskiego Grand Prix tak słabo nie jeździli Polacy. Nigdy też ich popisów nie obserwowało tak mało widzów. A sam turniej był jednym z najmniej widowiskowych w ostatnich latach.
To był smutny wieczór dla polskich kibiców, szczególnie dla tych z Wrocławia. Po raz pierwszy od kilku lat w GP nie wystartował bowiem żaden polski zawodnik z miejscowego Atlasu. Ten, który w ostatnich latach był ulubieńcem wrocławskich fanów, Jarosław Hampel, jesienią przeniósł się do Unii Leszno. Była co prawda szansa na dziką kartę dla Tomasza Gapińskiego, ale trener polskiej kadry Marek Cieślak - nie wiedzieć czemu - wolał postawić na... Sebastiana Ułamka. Jego decyzję krótko podsumował wczoraj jeden z najlepszych polskich żużlowców w historii Zenon Plech. - Szkoda, że dzikiej karty nie dostał któryś z młodych polskich zawodników, którzy znani są z waleczności i zadziorności na torze. Przy całym szacunku dla Sebastiana Ułamka, nie powinien dziś jeździć - zauważył.
Tymczasem popularny "Gapa" legitymujący się dużo lepszą średnią biegową od Ułamka w GP Europy był zaledwie rezerwowym. Na tor wyjechał tylko raz i to tylko dlatego, że kontuzji doznał Andreas Jonsson (został odwieziony do szpitala, lekarze stwierdzili u niego wstrząśnienie mózgu).
Teraz można spekulować, czy fakt, że w zawodach zabrakło polskich jeźdźców Atlasu (startowali tylko obcokrajowcy - Jason Crump i Hans Andersen) sprawił, że Stadion Olimpijski nie wypełnił się do ostatniego miejsca... Niewykluczone jednak, że ludzi odstraszyła też niepewna pogoda, bo przed zawodami była potężna ulewa.
Ale jedno jest pewne - około 15 tysięcy widzów obserwujących wrocławskie zawody to prawdopodobnie antyrekord frekwencji w historii wrocławskiego GP. W ostatnich latach kibiców było co najmniej o pięć tysięcy więcej.
Polscy kibice, którzy przyszli w sobotę na Stadion Olimpijski, mieli prawo czuć się rozczarowani. Przede wszystkim zawiedli się fatalnym występem Polaków. Po raz pierwszy w historii żaden z naszych zawodników nie zdołał przebić się do czołowej ósemki zawodów! W poprzednich latach polscy żużlowcy porywali swoją widowiskową jazdą wrocławską publiczność. W sobotę byli bezbarwni, bezradni na tle swoich rywali. Nasi zawodnicy przegrywali głównie starty, ale też na dystansie rzadko potrafili nawiązać walkę z przeciwnikami. Potem - tradycyjnie już - winę za fatalny występ starali się zrzucić na sprzęt. Jedynie Hampel otwarcie przyznał, że to on zawiódł...
W sobotę walki na torze było jak na lekarstwo. Biegi, w których notowano mijanki, można było policzyć na palcach Atrakcyjność i widowiskowość próbował ratować Anglik Chris Harris, który dzięki swojej brawurowej jeździe potrafił mijać na dystansie. W zasadzie tylko biegi z jego udziałem oglądało się z przyjemnością. Coś się w nich działo. Prawdziwy popis Anglik dał w półfinale, gdy z czwartego miejsca przebił się na drugie. To były jednak wyjątki.
W większości przypadków losy wyścigu rozstrzygały się na starcie i pierwszym łuku, potem jazda była już "gęsiego", a odległości między żużlowcami sięgały niekiedy kilkudziesięciu metrów. Taki przebieg zawodów wielu zawodników tłumaczyło stanem nawierzchni, która była bardzo mokra po opadach deszczu. Niektórzy jednak przyznawali wprost, że to wina geometrii wrocławskiego toru.
Tor Polonii Bydgoszcz, na którym również startuje w Polsce elita GP, jest o niebo bardziej widowiskowy. Tam nie wystarczy wygrać startu, nawet na czwartym okrążeniu możliwa jest zmiana kolejności. We Wrocławiu to rzadkość, chyba że na ostatniej prostej kogoś dopadnie defekt...
- Wszyscy w Polsce wiedzą, że na Olimpijskim praktycznie nie ma mijania. Wszystko zależy od startu - mówił w sobotę Wiesław Jaguś.
Władze Wrocławia zapowiadają jednak remont Stadionu Olimpijskiego, pod kątem wielkich imprez żużlowych. Przy pracach remontowych wypada zwrócić uwagę na gruntowną przebudową nie tylko obiektu, ale też i toru, bowiem zawody żużlowe rozstrzygające się na starcie zabijają atrakcyjność tej dyscypliny w naszym mieście. A ta z roku na rok traci kibiców.
Bieg po biegu
I. N. Pedersen, Hancock, Harris, Ułamek
II. Hampel, Adams, Holta, Andersen
III. B. Pedersen, Jaguś, Gollob, Lindbaeck
IV. Crump, Jonsson, Nicholls, Zagar
V. Adams, Crump, Harris, Lindbaeck
VI. Hancock, Jaguś, Nicholls, Holta (u)
VII. Zagar, N. Pedersen, Gollob, Hampel (u)
VIII. Andersen, Jonsson, B. Pedersen, Ułamek
IX. Harris, Holta, Jonsson, Gollob (d)
X. Hancock, Adams, Zagar, B. Pedersen
XI. N. Pedersen, Nicholls, Andersen, Lindbaeck
XII. Ułamek, Crump, Hampel, Jaguś
XIII. Harris, B. Pedersen, Nicholls, Hampel
XIV. Hancock, Crump, Gollob, Andersen
XV. N. Pedersen, Jaguś, Jonsson (u/w), Adams (u/w)
XVI. Holta, Zagar, Ułamek, Lindbaeck
XVII. Harris, Andersen, Zagar, Jaguś
XVIII. Hancock, Hampel, Gapiński, Lindbaeck
XIX. N. Pedersen, Crump, B. Pedersen, Holta (u/w)
XX. Adams, Ułamek, Nicholls, Gollob
Półfinał I: N. Pedersen, Crump, B. Pedersen, Zagar
Półfinał II: Andersen, Harris, Hancock, Adams
Finał: N. Pedersen, Andersen, Harris, Crump
Końcowa klasyfikacja:
1. Nicki Pedersen (Dania) - 23 (3, 2, 3, 3, 3, 3, 6); 2. Hans Andersen (Dania) - 13 (0, 3, 1, 0, 2, 3, 4); 3. Chris Harris (Wielka Brytania) - 15 (1, 1, 3, 3, 3, 2, 2); 4. Jason Crump (Australia) - 13 (3, 2, 2, 2, 2, 2, 0); 5. Greg Hancock (USA) - 15 (2, 3, 3, 3, 3, 1); 6. Leigh Adams (Australia) - 10 (2, 3, 2, u, 3, 0); 7. Bjaerne Pedersen (Dania) - 8 (3, 1, 0, 2, 1, 1); 8. Matej Zagar (Słowenia) - 7 (0, 3, 1, 2, 1, 0); 9. Jarosław Hampel (Polska) - 6 (3, u, 1, u, 2);... 11. Wiesław Jaguś (Polska) - 6 (2, 2, 0, 2, 0); 12. Rune Holta (Polska) - 6 (1, u, 2, 3, u); 13. Sebastian Ułamek (Polska) - 6 (0, 0, 3, 1, 2); ...; 15. Tomasz Gollob (Polska) - 3 (1, 1, d, 1, 0);... rezerwa toru: Tomasz Gapiński (Polska) - 1 (1).
Klasyfikacja generalna:
1. N. Pedersen - 47; 2. Hancock - 34; 3. Crump - 25; 4. Adams - 22; 5. Andersen - 22;... 7. Jaguś - 20; 8. Hampel - 14; 9. Gollob - 13;... 14. Holta - 8; 15. Ułamek - 6.
Jakub Michalak, Dariusz Kopeć
(źródło: http://www.gazeta.pl)
|
|
| |
|
|
|