| ARCHIWUM PRASOWE |
| Odra Opole - Śląsk Wrocław 1:1. |
II liga piłkarska. Mimo bardzo trudnych warunków - mokrej murawy i padającego deszczu - Odra Opole i Śląsk Wrocław stworzyły ciekawe widowisko. Śląsk mógł wygrać, ale po strzale Imeha piłka stanęła w kałuży na linii bramkowej.
Na kilka minut przed rozpoczęciem spotkania nad stadionem przeszła gwałtowna ulewa, która powróciła jeszcze w drugiej połowie. To spowodowało, że warunki miały istotny wpływ na poczynania obu zespołów, a o powodzeniu większości akcji decydowało szczęście oraz to, czy akurat w tym miejscu boiska nie zebrała się woda. Piłka często nabierała niespotykanej rotacji, a nawet zatrzymywała się w najbardziej niespodziewanych momentach.
Do najbardziej kuriozalnej sytuacji doszło w 28. minucie, kiedy zatrzymała się na środku pola karnego, pomiędzy zaskoczonym Marcinem Feciem i opolską obroną. Najszybciej zareagował napastnik Śląska Benjamin Imeh, który dobiegł do piłki i skierował ją do pustej bramki, ale ta niespodziewanie znów zatrzymała się w kałuży na linii bramkowej.
- To była kapitalna okazja, niestety zawodnik miał wielkiego pecha. Nie wiem, czy piłka zatrzymała się przed bramką, czy na linii bramkowej - zastanawiał się na pomeczowej konferencji prasowej trener Śląska Jan Żurek. - Na pewno jednak jej nie przekroczyła - zaśmiał się w tym momencie szkoleniowiec Odry Witold Mroziewski.
Niespełna dziesięć minut później warunki nie przeszkodziły już w zdobyciu bramki. Doskonałe dośrodkowanie Marka Tracza z prawej strony wykorzystał najlepszy strzelec opolan Ugochukwu Enyinnaya, który głową skierował piłkę do siatki, tuż obok bezradnego Wojciecha Kaczmarka.
Odpowiedź Śląska była natychmiastowa - opolscy piłkarze i kibice jeszcze cieszyli się z bramki, kiedy po wznowieniu gry doskonałe prostopadłe podanie otrzymał Krzysztof Ulatowski i znalazł się sam na sam z wychodzącym z bramki Feciem. Sprytnie przerzucił opolskiego bramkarza i doprowadził do wyrównania.
- Szkoda, że nasza radość z prowadzenia trwała tylko 30 sekund, niestety to wynik chwilowej dekoncentracji. Szkoda, że nie dowieźliśmy przewagi przynajmniej do przerwy, bo druga połowa byłaby całkiem inna - narzekał trener Mroziewski.
W drugiej połowie oba zespoły miały kilka doskonałych okazji do przechylenia szali na swoją korzyść. Najlepszych nie wykorzystali Imeh, który po rzucie rożnym dla Odry w 69. minucie przejął piłkę niemalże pod własnym polem karnym, przebiegł pod pole karne Odry, ale w decydującym momencie przestrzelił, oraz Tomasz Copik, po którego rzucie wolnym - dwie minuty przed zakończeniem spotkania - piłka wylądowała na poprzeczce.
- Przyjechaliśmy po trzy punkty i w przebiegu meczu byliśmy lepsi, niestety, przeszkodziły nam warunki - stwierdził pomocnik Śląska Sebastian Dudek.
Odra Opole - Śląsk Wrocław 1:1 (1:1)
Bramki: 1:0 - Enyinnaya (36), 1:1 - Ulatowski (37)
Odra: Feć - Orłowicz (74. Paciorek), Ganowicz, Z~tka, Janicki - Błażejewski, Tracz Ż (84. Kochanowski), Kubik (66. Surowiak), Copik - Enyinnaya, Feliksiak. Śląsk: Kaczmarek - Kaczorowski, Wójcik, Pokorny, Lasocki - Pajączkowski (42. Rusinek), Sztylka Ż, Dudek, Rudolf - Imeh Ż (88. Woźniak), Ulatowski (74. Wan).
STATYSTYKI
Odra Śląsk
13 strzały 8
5 strzały celne 3
5 rzuty rożne 6
14 faule 14
1 spalone 2
Zdaniem trenerów
Jan Żurek (Śląsk Wrocław)
- To było niezłe widowisko, trudny mecz w bardzo ciężkich warunkach, a oba zespoły stworzyły sporo okazji. Niestety, chyba żadnej z drużyn ten wynik nie zadowala. Moi piłkarze czuli jeszcze środowy mecz, grany w dziesiątkę, a poza tym byliśmy bez trzech podstawowych zawodników. Cieszę się z postawy Kaczmarka - widać, że mamy dwóch równorzędnych bramkarzy, choć numerem jeden i tak pozostaje Janukiewicz. Liczyłem na przełamanie się na wyjeździe, ale nie jest to takie proste.
Witold Mroziewski (Odra Opole)
- To było widowisko przedniej klasy. Szkoda, że nie udało się nam wykorzystać sytuacji strzeleckich, bo mieliśmy przynajmniej dwie, trzy dogodne okazje. Dla mnie bohaterem spotkania jest Łukasz Ganowicz, który jeszcze o godz. 10 był niezdolny do gry, jednak dzięki motywacji i dobrym chęciom zagrał. Chylę czoło.
Jacek Konopacki
(źródło: http://www.gazeta.pl)
|
|
| |
|
|
|