| Żużlowe Grand Prix Europy - giganci pod taśmą. |
Żużlowcy miejscowego Atlasu - Jason Crump i Hans Andersen - wymieniani są w gronie faworytów przed dzisiejszym Grand Prix Europy. Ich najgroźniejszym konkurentem będzie zapewne rewelacyjny Duńczyk Nicki Pedersen.
W ostatnich latach fani z Wrocławia podczas prestiżowych turniejów GP najmocniej trzymali kciuki za Jarosława Hampela, tak było w sezonach 2004-2006. Zwłaszcza pierwszy start popularnego "Małego" na torze Stadionu Olimpijskiego w elitarnym cyklu był bardzo udany. Żużlowiec Atlasu zajął wysokie drugie miejsce, to wówczas były mistrz świata Greg Hancock miał powiedzieć: - Jarek będzie w przyszłości mistrzem świata.
Jednak jesienią ubiegłego roku Hampel odszedł do Unii Leszno. A skoro dzikiej karty na sobotnią imprezę nie otrzymał Tomasz Gapiński (miał świetny początek sezonu), jedynymi zawodnikami Atlasu w elitarnej stawce będą obcokrajowcy - Australijczyk Jason Crump i Duńczyk Hans Andersen. Ten pierwszy otwarcie zapowiada: - Przyjeżdżam do Wrocławia po zwycięstwo!
Bardziej ostrożny w prognozach jest Andersen. - Nie mam wątpliwości, że nawierzchnia na sobotni turniej będzie inna niż ta, na której jeździmy w lidze [najpewniej bardziej twarda - red.]. Dlatego nie ma co mówić, że tor to nasz atut. Mimo to jestem optymistą.
Najgroźniejszym rywalem Crumpa i Andersena będzie rewelacyjny Duńczyk Nicki Pedersen, który w tym sezonie kapitalnie spisuje się niemal na wszystkich torach Europy. Polacy również powinni włączyć się do walki o podium. Choć ich forma jest pewną niewiadomą. Jaguś otwarcie przyznawał ostatnio, że wrocławski tor nigdy mu "nie leżał". Z kolei Hampel miał spore problemy sprzętowe, choć obiecuje, że do soboty wszystko będzie w porządku. Na razie notuje jednak bardzo przeciętne występy - w ostatnim meczu ligi szwedzkiej zdobył zaledwie cztery punkty... Z kolei Sebastian Ułamek (pojedzie z dziką kartą) w GP z reguły zawodził, a Rune Holta ostatnio przecież skompromitował się w Lonigo (dwa punkty, 15. miejsce).
Stadion Olimpijski zwykle był jednak szczęśliwy dla Polaków, zwłaszcza dla Golloba, który wygrywał na nim w 1995 i 1999 roku, a w 1997 był trzeci. Przed ośmioma laty jeszcze na torze stadionu jako jeden z pierwszych triumfu gratulował mu wielki przyjaciel - Zbigniew Boniek. Nie zważając, że jest w garniturze, padł na kolana i w geście triumfu uniósł ręce do góry. Gollob odpowiedział tym samym i dwaj najsławniejsi bydgoszczanie, klęcząc, padli sobie w ramiona.
Na razie najbardziej profesjonalnie do tematu "GP we Wrocławiu" podszedł Gollob. Przed tygodniem indywidualnie trenował we Wrocławiu, dzwonił nawet do trenera Cieślaka z pytaniem, jaki tor przygotuje na sobotę.
Program turnieju: godz. 17 - Tomasz Gollob, Jarosław Hampel, Sebastian Ułamek i Chris Harris spotkają się z kibicami w okolicach sektora 24, w tym samym czasie Stadion Olimpijski zostanie otwarty dla publiczności; godz. 19 - prezentacja; godz. 19.15 - start do pierwszego wyścigu; godz. 21.50 - dekoracja zwycięzców; godz. 22 - pokaz pirotechniczny.
Jakub Michalak, DK
(źródło: http://www.gazeta.pl)
|
|
| |