Dobry Wieczór, piątek, 05 września 2008 POBIERZ MAPĘ WROCŁAWIA NA KOMÓRKĘ www.wroclaw24.de www.wroclaw24.info  
 
ARCHIWUM PRASOWE
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 1:0.
II liga piłkarska. Ruch był częściej przy piłce i przeważał, ale to Śląsk zdobył gola i dzięki niesamowitej walce wreszcie zdobył trzy punkty.

Tego, że Ruch nie przyjedzie do Wrocławia, aby tylko się bronić - można się było spodziewać. Lecz patrząc na wydarzenia boiskowe, można było odnieść wrażenie, że to nie Śląsk gra u siebie, ale chorzowianie. Od pierwszych minut goście byli stroną przeważającą i atakującą. Zespół Marka Wleciałowskiego bardzo wysoko podchodził pod Śląsk i jak tylko stracił piłkę, nie cofał się, ale ostrym pressingiem próbował ją odzyskać. W efekcie wrocławianie długimi momentami nie mogli wyjść z własnej połowy. Śląsk głównie się bronił i próbował wyprowadzać ataki. Były one jednak tak chaotyczne, że kończyły się zazwyczaj w obrębie środka boiska.

Bardzo aktywny w Ruchu był Piotr Ćwielong, który bez problemu radził sobie z pilnującymi go Pawłem Kaczorowskim i Vladimirem Capem. W 20 min. po raz kolejny przedarł się lewym skrzydłem dograł do wbiegającego w pole karne Tomasza Sokołowskiego, ale po jego strzale Radosław Janukiewicz zdołał wybić piłkę nogami.

Kiedy się wydawało, że gol dla Ruchu to kwestia czasu, pierwszą składną akcję przeprowadził Śląsk. Adrian Pajączkowski przytomnie zagrał do wybiegającego na czystą pozycję Tomasza Szewczuka, a ten uderzył obok wybiegającego Roberta Mioduszewskiego i stadion Śląska eksplodował radością.

- Mogliśmy to przerwać w środku pola i nie dopuścić rywali w obrębie pola karnego. Nie udało się, poszła akcja i straciliśmy gola. Nieważne teraz, kto konkretnie zawinił, bo to już nic nie zmieni - smutno komentował po meczu Ireneusz Adamski, stoper Ruchu.

Po bramce obraz gry się nie zmienił. Śląsk nadal głównie grał na własnej połowie, a Ruch atakował. Na szczęście dla podopiecznych Jana Żurka akcjom rywali brakowało ostatniego podania otwierającego drogę do bramki i z ich przewagi niewiele wynikało.

W drugiej połowie Ćwielong nie był już tak groźny, ale Ruch nadal miał przewagę i atakował. Co chwilę dochodziło pod polem karnym Śląska do zamieszania. Wiele jednak z tych sytuacji prowokowali sami wrocławscy defensorzy, którzy sprawiali wrażenie, jakby pierwszy raz z sobą grali. - Brakowało dobrego wybicia z pola karnego. Nastrzeliwaliśmy rywali i czasami robił się rzeczywiście niezły kocioł w polu karnym. Brakowała zdecydowania - wyjaśniał Zbigniew Wójcik, obrońca Śląska.

Ruch nacierał, ale paradoksalnie to gospodarze mogli zdobyć drugiego gola. Po kontrataku Banjamin Imeh dośrodkował do Ulatowskiego, ale ten, strzelając z powietrza z kilku metrów z pierwszej piłki, nie trafił w bramkę. - Miałem wejść i walczyć - opowiadał po meczu Ulatowski, który po przerwie był jednym z najlepszych zawodników Śląska. - Miałem też swoją szansę, ale nie strzeliłem tą nogą co trzeba. Myślę, że gdybym uderzył prawą, piłka wpadałby do siatki - dodawał.

Składnych akcji w całym meczu w wykonaniu nie tylko Śląska, ale w ogóle obu zespołów było bardzo niewiele. Ruch lepiej rozgrywał piłkę, był dokładniejszy niż wrocławianie, ale nie miał zupełnie pomysłu na przedarcie się przez defensywę Śląska. Zespół Marka Wleciałowskiego tak naprawdę miał w drugiej połowie tylko jedną dogodną sytuację do zdobycia gola, ale Grażvdas Mikulenas z kilku metrów fatalnie przestrzelił.

Ponieważ podopieczni Jana Żurka atakowali jeszcze chaotyczniej, kibice zamiast ciekawych akcji oglądali wiele ostrych starć i walkę niemal o każdy metr boiska. Zawodnicy obu zespołów nie szczędzili nóg rywali i skończyło się to tym, że wrocławianie, mimo iż nikt nie dostał czerwonej kartki, kończyli mecz w dziesiątkę. Na kwadrans przed końcem w jednym ze starć mocno ucierpiał Imeh. Ponieważ wcześniej Śląsk przeprowadził komplet zmian, nie mógł go już nikt zastąpić. Napastnik gospodarzy powrócił na boisko, ale tylko asystował i biernie przyglądał się poczynaniom rywali i kolegów. - Co z tego, że w przekroju meczu byliśmy lepsi, mieliśmy częściej piłkę, skoro wygrał Śląsk - podsumował smutno mecz Ireneusz Adamski, obrońca Ruchu. Remigiusz Jezierski, nawiązując do swoich występów w Śląsku, dodał: - Tak często trafiałem na te bramki, ale dzisiaj nie mogłem się coś wstrzelić.

Zupełnie inne nastroje panowały w ekipie wrocławskiej. Nie było huraoptymizmu, bo zawodnicy zdawali sobie sprawę, że nie zachwycili, ale radość z punktów była duża. - Najważniejsze, że z tyłu zagraliśmy w końcu na zero, coś się udało strzelić i punkty zostały u nas - z uśmiechem mówił Ulatowski.

Wójcik, tłumacząc poczynania swojego zespołu, stwierdził: - Druga połowa była typową obroną Częstochowy, ale szczęśliwą - i to jest teraz najważniejsze. Do dobrego stylu jeszcze daleka droga, ale cieszy zwycięstwo. Może wreszcie się podbudujemy i w kolejnych meczach będzie coraz lepiej.

Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 1:0 (1:0)

Bramka: 1:0 - Szewczyk (24)

Śląsk: Janukiewicz - Ćap (46. Ulatowski), Wójcik Ż, Pokorny, Lasocki - Kaczorowski (57. Rudolf Ż), Sztylka, Dudek, Szewczuk, Pajączkowski (71. Wan) - Imeh.

Ruch: Mioduszewski - Makuch (70. Łudziński), Baran, Adamski, Nykiel Ż - Grzyb, Pulkowski, Sokołowski, Ćwielong (75. Janoszka) - Jezierski, Mikulenas.

Sędziował: Piotr Pielak. Widzów: 5500.

DWUGŁOS TRENERÓW

Marek Wleciałowski

trener Ruchu

Uważam, że rozegraliśmy dobre spotkanie. Włożyliśmy w nie dużo siły. Piłkarsko zagraliśmy dobrze, ale nie było wykończenia w naszych akcjach. Jedna bramka ustawiła mecz i zaważyła o zwycięstwie Śląska. Ponieważ Śląsk był skuteczniejszy, wygrał w pełni zasłużenie. To nie matematyka, gdzie dwa plus dwa jest zawsze cztery. To jest sport. Spotkały się dwa zespoły, które walczyły o zwycięstwo i wygrał ten, który strzelił gola.


Jan Żurek

trener Śląska

Cieszymy się przede wszystkim z wyniku. Zagraliśmy dzisiaj z wielką determinacją. Była walka, ambicja i, co ważne, właśnie determinacja. Aby wygrać z taką drużyną jak Ruch, zresztą z każdą drużyną, to poza walką musi być determinacja, koncentracja i dzisiaj tego nie zabrakło. Zawodnicy dali dzisiaj z siebie wszystko. Wszyscy cieszymy się z wyniku.

Mariusz Wiśniewski
(źródło: http://www.gazeta.pl)

 
 
MEDIA O WROCŁAWIU
Heraldycy: flaga Dolnego Śląska jest nielegalna
Radni województwa w czwartek "odwołają" flagę Dolnego Śląska, bo jest niezgodna z prawem. Specjalna komisja zdecyduje, na jakim tle może widnieć śląski orzeł.
Opóźni się remont mostów Warszawskich
Dopiero jesienią, a nie w czerwcu, będziemy jeździć po nowych mostach Warszawskich. To kolejna, po moście Szczytnickim, przeprawa we Wrocławiu, której modernizacja nie zakończy się w terminie. Dla kierowców oznacza to kilka dodatkowych miesięcy w korkach.
Młodzi wrocławianie bardzo dobrze zarabiają

Z raportu o wynagrodzeniach firmy Sedlak andSedlak wynika, że miesięczna płaca młodych i wykształconych wrocławian wynosi 3350 zł - w Polsce więcej zarabiają jedynie młodzi mieszkańcy Warszawy

archiwum
SPORT
Łukasz Kubot walczy już tylko w deblu
Ceny biletów i karnetów na Atlas
Zagłębie wkrótce zostanie bez gwiazd?
Opóźnia się przebudowa stadionu w Lubinie
Finaliści wrocławskiego challengera z 2007 ro...
Pomyślne losowanie w pucharze ULEB
Śląsk jedzie na obóz bez Janukiewicza
archiwum sportowe
 
 
 
 
 
 

Serwis informacyjny - Miasto Wrocław - Wiele cennych informacji o mieście Wrocław: Wrocław, Wroclaw, knajpy Wroclaw, hotele Wrocław, noclegi Wroclaw, muzea Wrocław, puby Wrocław, kina Wrocław, hotel Wrocław, hotele we Wrocławiu, noclegi we Wrocławiu, knajpy Wrocław, Wrocław zabytki, zabytki Wrocławia, restauracja we Wrocławiu, restauracje Wrocław, restauracja Wrocław, kluby we Wrocławiu, kluby Wrocław, klub Wrocław, fotografia ślubna Kraków, knajpy we Wrocławiu, knajpa we Wrocławiu, koncerty we Wrocławiu, koncert Wrocław, koncert we Wrocławiu, rozkład mpk, mapa Wrocławia, plan Wrocławia, historia Wrocławia, wynajem samochodów Wrocław, agencje towarzyskie Wrocław, agencja towarzyska Wroclaw.