| Zarobili miliony, więc odchodzą z Wrocławia. |
Ponad dwieście mieszkań lada dzień wystawi we Wrocławiu na sprzedaż irlandzki fundusz inwestycyjny. Jeżeli ich śladem pójdą inni podobni inwestorzy, ceny przestaną rosnąć w szalonym tempie.
- Krótko po wejściu Polski do Unii Europejskiej, głównie w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu aż zaroiło się od inwestorów z Europy Zachodniej, zwłaszcza z Hiszpanii, Irlandii i Niemiec - mówi Jacek Wróblewski, prezes biura nieruchomości Jot-Be. - Na potęgę zaczęli kupować nieruchomości i mieszkania. Wiedzieli, że polski rynek po wejściu do UE zachowa się podobnie jak wcześniej irlandzki, czy hiszpański: ceny będą mocno galopować w górę.
Irlandzki fundusz był jednym z takich inwestorów. - Do Polski weszliśmy w 2005 roku, jeszcze przed ogromnym wzrostem cen nieruchomości - mówi jego przedstawiciel.
Mieszkania kupowali wówczas za mniej niż 2,5 tys. zł za metr kw., teraz dostaną za nie prawie trzykrotnie więcej. Zarobią w sumie ok. 30 mln zł.
- A mamy jeszcze kilkadziesiąt inwestycji w Warszawie i w Krakowie - opowiada pracownik funduszu. - Takiego zysku osiągniętego w Polsce trudno byłoby szukać nawet na giełdzie, która jest przecież dużo mniej przewidywalna.
Wróblewski: - Zarobili ogromne pieniądze. Wiedzą jednak, że ceny nie będą już tak mocno szły w górę, więc postanowili sprzedać mieszkania i szukać innych rynków.
Irlandczycy najpewniej zainwestują w mieszkania w Poznaniu, Łodzi czy Katowicach, albo jak sami przyznają przeniosą się na rynki nowych krajów Unii, głównie Rumunii. Marek Kończak, prezes Dolnośląskiej Izby Nieruchomości: - W tych miastach ceny są jeszcze mocno niedoszacowane, a popyt mieszkaniowy w ciągu następnych kilku lat gwałtownie wzrośnie. W Rumunii natomiast nastąpi to samo co miało miejsce w Polsce, czyli ogromna podwyżka cen mieszkań.
Irlandzka firma jest jednym z wielu funduszy inwestycyjnych, które po wejściu Polski do Unii Europejskiej zainwestowały w naszym kraju. We Wrocławiu w celach inwestycyjnych kupiono co czwarte albo nawet co trzecie wybudowane mieszkanie.
- Teraz jednak widać, że zachodni inwestorzy wychodzą z Wrocławia - ocenia Leszek Michniak, prezes Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości. - W I kwartale tego roku tylko pięć procent mieszkań kupowano w celach inwestycyjnych.
Maciej Dymkowski z redNet Property, właściciela serwisu tabelaofert.pl ocenia, że coraz częściej będą się pojawiać informacje o takich spektakularnych sprzedażach: - Trzeba tylko pamiętać o rozróżnieniu spekulantów od inwestorów. Ci pierwsi zaczną przenosić się na inne rynki, bo wzrost cen o 10-20 proc. przy dużych obciążeniach podatkowych nie jest żadnym zyskiem. Ci drudzy w Polsce zostaną jeszcze bardzo długo.
Jeżeli śladem Irlandczyków pójdą inne spekulacyjne fundusze, ceny mieszkań powinny ustabilizować się. Ale - zdaniem specjalistów - nie spadną.
Paweł Grząbka z CEE Property Group: - Porównując Polskę do bardzo podobnie rozwijającej się Hiszpanii lat 90. widać, że wzrost może trwać jeszcze kilkanaście lat.
Maciej Nowaczyk
(źródło: http://www.gazeta.pl)
|
|
| |