| ARCHIWUM PRASOWE |
| ASCO Śląsk gra w Sopocie z Prokomem. |
Koszykówka. To może być pojedynek tylko o prestiż, ale i tak zapowiada się niezwykle pasjonująco. Niedzielny mecz z Prokomem powinien dać odpowiedź, czy w tym sezonie ASCO Śląsk Wrocław gotowy jest do walki o najwyższe cele.
Takiej odpowiedzi na pewno nie dał środowy mecz z Kotwicą Kołobrzeg. Wrocławianie wygrali pewnie 84:68, ale ich gra pozostawiała wiele do życzenia. Przede wszystkim wrocławska drużyna grała bardzo nierówno. Zawodnicy momentami spisywali koncertowo (pierwsze siedem minut meczu), aby potem zniżyć się do poziomu rywala i z zespołem walczącym o utrzymanie toczyć - przez sporą część pojedynku - wyrównaną walkę.
Na szczęście już pod koniec trzeciej kwarty goście opadli z sił, a wrocławscy koszykarze powoli powiększali przewagę i do końca pewnie kontrolowali przebieg meczu.
- Zbyt dużo mieliśmy przestojów w grze. Nie możemy pozwolić sobie na chwilę dekoncentracji, bo w kolejnych meczach może to się źle dla nas skończyć - uważa rozgrywający ASCO Śląska Wrocław Dean Oliver.
Amerykański rozgrywający nie ma wątpliwości, że jeśli w niedzielę z mistrzami Polski wrocławianie zagrają tak jak w środę z Kotwicą, to o zwycięstwie można zapomnieć.
- W takim stylu w Sopocie przegramy trzydziestoma punktami - uważa Oliver, który z Kotwicą zagrał słabo, praktycznie przeszedł obok meczu. W całym meczu zdołał oddać zaledwie dwa rzuty z gry (oba niecelne), a wszystkie punkty zdobył z rzutów wolnych. - Wstyd mi za ten występ, ale na szczęście inni zagrali lepiej i mecz wygraliśmy - oceniał wrocławski rozgrywający.
Od Olivera w Sopocie może wiele zależeć. To zawodnik, który w wielu spotkaniach brał na siebie ciężar gry i często robił to z pozytywnym skutkiem. Wrocławski rozgrywający świetnie spisał się w pierwszym meczu ASCO Śląska z Prokomem Treflem Sopot. Zdobył wówczas 18 punktów, ale wrocławianie po niewiarygodnie pasjonującym meczu przegrali z mistrzami Polski 80:81.
Bohaterem tamtego wieczoru był sopocianin Donatas Slanina, który zdobył aż 35 punktów, w tym aż dziesięć razy trafił za trzy punkty.
- To typ gracza, który takich występów może mieć jeszcze wiele - twierdzi Oliver - Skłamałbym, jakbym powiedział, że zatrzymanie Slaniny gwarantuje nam wygraną. W Prokomie trzeba na każdego uważać, ale przede wszystkim musimy zagrać dobrze w ataku.
Sporo zatem będzie zależeć nie tylko od Olivera, ale i mającego spore możliwości ofensywne Dominika Tomczyka oraz Zendona Hamiltona, dla którego mecz z Prokomem będzie prawdziwym testem jego umiejętności. Ostatnio Amerykanin coraz lepiej radzi sobie w polskiej lidze, a w ostatnich dwóch meczach był najlepszym graczem ASCO Śląska.
Szczególnie w spotkaniu z Kotwicą Kołobrzeg zaimponował swoją grą w ataku. Hamilton grał nieco inaczej niż w poprzednich spotkaniach. Nie wpychał się na siłę pod kosz, unikał gry tyłem do kosza, ale szukał szans na zdobywanie punktów dalej od kosza. I wychodziło mu to całkiem przyzwoicie. W obronie nie nadążał za nim Rafał Bigus, a Hamilton popisał się celnym rzutem nawet za trzy punkty.
Trochę gubił się jeszcze w obronie, ale i w tym elemencie gry poczynił nieznaczne postępy. Wydaje się jednak, że Hamilton najlepiej funkcjonuje wtedy, gdy do walki podkoszowej ma pomocnika. Dobrze spisywał się w duecie z Oliverem Steviciem, który zdecydowanie lepiej czuje się, gdy gra bliżej kosza.
W niedzielę Hamiltonowi przyjdzie zmierzyć się z jednym z najlepszych (a na pewno najlepiej opłacanym) duetem środkowych w polskiej lidze: Huseyin Besok - Michael Andersen. To będzie prawdziwy test jego umiejętności. Tak samo zresztą jak dla całego zespołu. Ten mecz po części da odpowiedź, czy drużyna Andreja Urlepa jest już gotowa choćby do podjęcia wyrównanej walki z mistrzami Polski.
Tydzień temu taki test oblał Turów Zgorzelec, który przegrał wysoko i bezdyskusyjnie z Prokomem. Wrocławianie w Sopocie zagrają bez większych obciążeń. Trzecie miejsce przed fazą play-off mają już zapewnione. Niżej nie spadną na pewno, a ewentualny awans o lokatę wyżej zależy od wyników innych spotkań. Pewni pierwszego miejsca są już także praktycznie sopocianie.
Mecz jednak powinien być ciekawy. Bo potyczki Prokomu ze Śląskiem zawsze elektryzowały polskich kibiców. Niezależnie od tego, czy i o jaką stawkę były rozgrywane.
Zendon Hamilton
o meczu z Kotwicą
Cóż mogę powiedzieć. Chyba to, że jestem zmęczony. Ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy ten mecz. Co z tego, że zdobyłem aż 21 punktów? Nie mają dla mnie znaczenia indywidualne występy. Zadowolony jestem z tego, że drużyna wygrała. Tak samo cieszyłbym się, gdybym zdobył 2 punkty, a moja drużyna zwyciężyła. Grałem trochę dalej od kosza, bo tak chciał trener. Wykonuję jego polecenia i staram się to robić jak najlepiej
o zespole
Czuję się tu świetnie. W tym zespole jest wspaniała atmosfera. Ludzie ze sobą są zgrani, koszykarze nawzajem są dla siebie pomocni. Podczas swojej kariery z czymś takim się nie spotkałem
o meczu z Prokomem
Nie wiem, z kim gramy. Nie wiem zbyt dużo o naszym najbliższym rywalu. Besok, Andersen? Nie słyszałem o takich graczach. Do każdego meczu przygotowuję się w ten sam sposób. Chcę zawsze wygrywać.
Dariusz Kopeć
(źródło: http://www.gazeta.pl)
|
|
| |
|
|
|