| ARCHIWUM PRASOWE |
| Naukowcy szukają sposobu na korki. |
Z korkami we Wrocławiu jest jak z mrówkami faraona. Nawet jeśli znikają w jednym miejscu, zaraz pojawiają się w innym.
Aneta Augustyn: Czy naukowcy mogą pomóc w rozładowaniu korków?
Dr Wojciech Gańcza, Instytut Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Wrocławskiego: Istnieją narzędzia naukowe, które pomagają przewidzieć natężenie ruchu samochodowego w określonych miejscach. W Północnej Nadrenii i Westfalii badania naukowców wykorzystano do przewidywania korków na tamtejszych autostradach.
Kierowcy w internecie z godzinnym wyprzedzeniem mogą dowiedzieć się o prawdopodobnych drogowych zatorach i próbować wybrać inną drogę. Za pomocą tej samej metody tzw. automatów komórkowych możemy modelować przepływ samochodów we Wrocławiu.
Ale co nam po tym, że dowiemy się o korku na moście Zwierzynieckim czy ul. Mickiewicza, skoro alternatywnych dróg z Biskupina nie ma?
WG: Z korkami we Wrocławiu jest jak z mrówkami faraona. Nawet jeśli znikają w jednym miejscu, zaraz pojawiają się w innym. Mówi się nawet, że w innych miastach kierowcy mają zieloną falę, a u nas - czerwoną.
Ale nawet przy istniejącej infrastrukturze korki można by zmniejszyć, gdyby - opierając się na przygotowanych przez nas symulacjach - bardziej sensownie i kompleksowo zaplanować sygnalizację w całym mieście. Trzeba ją tak ustawić, żeby przepływ aut był bardziej płynny, jednostajny, zwłaszcza na głównych arteriach.
Właśnie zabieramy się ze studentami do modelowania ruchu we Wrocławiu. Pomoże ono także ustalić, co zdarzy się w mieście, gdy w tym samym czasie rozpocznie się przebudowa ulic X, Y i Z. Wykorzystując symulacje, można ustalić optymalne terminy i miejsca remontów. Zwłaszcza że przebudowa jednego fragmentu miasta staje się problemem także dla innych okolic. Widzieliśmy to najlepiej na placu Grunwaldzkim.
Co na to decydenci?
WG: Liczę, że dadzą się przekonać. My możemy dać naszą wiedzę i naukowe narzędzia: z fizyki i socjologii, która przydaje się m.in. ze swoimi pojęciami miejskich migracji. Od władz Wrocławia potrzebowalibyśmy informacji o natężeniu ruchu w poszczególnych punktach miasta w określonych godzinach oraz danych geodezyjnych o dokładnych odległościach między poszczególnymi punktami Wrocławia.
Jak powstają korki?
WG: Podam przykład: jeśli wszyscy uczestnicy ruchu będą jechać od Partynic do centrum ulicą Karkonoską z prędkością 60 km na godzinę, ruch będzie płynny, na "zielonej fali". Wystarczy jednak, że ktoś przyspieszy do 80 km, to na wysokości Polskiego Radia zacznie się korek. Co ciekawe, takie zagęszczenia zwykle tworzą ci, którzy w nich sami nie uczestniczą.
Zdążyli uciec?
WG: Właśnie. To kierowcy z czoła korka.
Co jeszcze powoduje uliczne zatory?
Dr Barbara Pabjan, Instytut Socjologii Uwr: Nie tylko ilość i stan dróg oraz liczba samochodów, ale także czynniki społeczne, choćby zachowanie kierowców. Korki powstają, bo ich postawy są zróżnicowane, a to zaburza idealny układ.
I dlatego "metoda zamka błyskawicznego" u nas się nie sprawdza?
BP: Gdyby rzeczywiście kierowcy - jak ząbki w zamki - wpuszczali się na zmianę, ruch byłby bardziej płynny. Ale zamiast altruizmu i współpracy mamy na drodze egoizm i konkurencję. Nasz styl jazdy zależy od statusu społecznego, wieku, płci. Kobiety są na drodze raczej ustępliwe, a mężczyźni rywalizują. Kierowca "malucha" myśli: "Nie myśl, że cię wpuszczę, bo masz mercedesa". Chłopcy popisują się przed współpasażerami albo "nakręcają się" głośną muzyką. Kultura jazdy jest u nas wciąż niska.
Aneta Augustyn
(źródło: http://www.gazeta.pl)
|
|
| |
|
|
|